Czemu artyści są tacy roztargnieni?

Pan Winyl: Nie znam artysty, który by nie miał jakiegoś swojego „fisia”. Często, kiedy mówimy: „artysta”, jest w tym zawarte dużo tolerancji dla jego roztargnienia. Czy być roztargnionym to coś złego? Pytam w imieniu artystów z „głową w chmurach” jak i swoim własnym.

Roma Nowicz: Roztargnienie to nic złego, o ile nie szkodzi. Znane nam są przypadki, że ktoś wysiada na innym przystanku, bądź jadzie w przeciwną stronę, bo myśli go całkowicie pochłonęły. Artysta poprzez swoją wyższą wrażliwość będzie odczuwał więcej, dogłębniej i intensywniej, niż osoby z niższą bądź przeciętną wrażliwością, które stanowią większość społeczeństwa. Co za tym idzie, może czuć się częściej przeciążony doznaniami i dekoncentrować się, ponieważ jego filtr uwagi przepuszcza więcej. Rzecz w tym, że ludzkie możliwości przetwarzania są ograniczone. W „głowie” mieści się tylko określona ilość informacji. Jeśli osoba wrażliwa przyjmuje znacznie więcej informacji w krótszym czasie, szybciej też nastąpi blokada dla innych bodźców i zmęczenie, albo pominięcie ich. (czytaj: Aron N Elaine, Wysoko wrażliwi).

Pan Winyl: I co z tym artysta może zrobić?

Roma Nowicz: Roztargnienie może wzmagać się w sytuacji przeciążenia nadmiarem. Sporo artystów nie pracuje na pełen etat, ale prowadzi życie freelancera, co oznacza, że ich źródło utrzymania jest jak patchwork, bezustannie muszą szyć z tego, co złapią. Wielu też po prostu pracuje na etacie, a aktywności artystyczne organizuje po pracy, lub też rezygnuje z części etatu, żeby mieć tzw. „dzień artysty”, czyli czas na realizację artystyczną. Nie każdy radzi sobie z taką „żonglerką”, nie każdy jest ośmiornicą. Wtedy przypomina o sobie ciało: oznakami są chroniczne zmęczenie, bezsenność, stany zapalne, wzmożona drażliwość, płaczliwość, itp.


Artystom często trudno jest dokonać wyboru, ponieważ każda współpraca może okazać się korzystna, obiecująca, lub zaowocować w przyszłości. A czasem zdarza się, że wkładają masę energii w projekt, który ostatecznie nie był tego warty.

Pan Winyl: Więc trzeba wybrać i niektóre działania odrzucić? Jak można pomóc artyście w dylematach nad wyborem projektów?

Roma Nowicz: Warto zadać sobie pytania, jaki jest mój cel główny i czy te działania zbliżają mnie do tego celu i z jakiego powodu jestem w danym projekcie. Na ile coś jest moim pragnieniem, które jest raczej stałe, a na ile zachcianką, która szybko mija w przypadku jej niezrealizowania.


Trzeba się przyjrzeć, czy kierują mną tylko lęki, jak zareaguje mój wspólnik na wieść, że odchodzę, i czy nie obawiam się najzwyczajniej, że moja rezygnacja zaszkodzi mi w środowisku. Zachęcam, żeby zobaczyć, na ile to są myśli samooskarżające, które nie mają realnego odbicia w rzeczywistości, a na ile to myśli innych. A może przyczyną jest zwyczajnie próba udowodnienia sobie i światu, że po prostu mogę tyle zrobić, dla samego dowodu.

Pan Winyl: Opowiedz jeszcze o roztargnieniu. Wybraliśmy ale wciąż z nami jest. Jak się skupić?

Roma Nowicz: Przede wszystkim unikać otwierania kilku szuflad na raz. Pomocne jest przeznaczanie konkretnego czasu w ciągu dnia na odbiór wiadomości i maili. Można sobie postanowić, że w drodze na przystanek nie odbieram telefonów związanych z pracą, itp.

Jeśli jestem odpowiedzialny za zbyt wiele rzeczy, które może zrobić ktoś inny, deleguję. Przyglądam się, czy przed delegowaniem nie hamuje mnie poczucie, że zrobię najlepiej, czyli mój niezdrowy perfekcjonizm. Daję sobie i innym przyzwolenie na niedoskonałość.

Artyści mają rozbudowaną wyobraźnię i w jednym momencie może przychodzić kilka pomysłów z różnych przestrzeni. Widzą zależności tam, gdzie przeciętnie się ich nie dostrzega, mają rozległe skojarzenia. Jak sobie z tym radzić? Po pierwsze zaakceptować to, pokochać siebie, nie traktować tego jako wady do wyplenienia, ale spróbować tym kierować. Powiedz: hej weno, widzę że przyszłaś, ale nie mam teraz czasu na wymyślanie drugiej zwrotki do piosenki. Zanotować na kartce, w komórce i powróć do niej w chwili podsumowywania myśli z tygodnia. Pomocna jest segregacja, tworzenie folderów, np.: pomysły na piosenki miłosne, piosenki dla dzieci, itp.

Ważne jest, żeby domykać i zamykać sprawy. Nawet jeśli cel ostateczny nie jest osiągnięty, postanawiam sobie, np. na dziś ta sprawa jest już zamknięta, wrócę do niej jutro.

Pan Winyl: Wspomniałaś o myślach samooskarżających. Możesz to wyjaśnić?

Roma Nowicz: To myśli, które mnie krytykują, ale ze słuchania ich nie wynika nic dobrego, np. nigdy Ci się nie uda tego zrobić. Jeśli się pojawiają, to zaciemniają obraz sprawy. W takiej sytuacji postaram się oczyścić umysł i spojrzeć na fakty: rozpiszę je sobie na kartce i co konkretnie można z nimi zrobić, np. Co teraz czuję? Dlaczego to czuję? Jaki jest problem? Jak mogę temu zaradzić?

Samooskarżaniem może być też ciągłe wracanie do już podjętej decyzji. Postaram się ją zaakceptować i ze spokojem obserwować jej owoce. Niezdrowa wnikliwa introspekcja, przesadna analiza przeszłych wydarzeń i bezustanne zastanawianie się, czy dobrze się zrobiło wiążą ręce.

Pan Winyl: Co w przypadku przeciążenia?

Roma Nowicz: Osoba z wyższą wrażliwością powinna dbać o odpoczynek od bodźców i znać swoje ograniczenia. Nie doładowywać się bodźcami na siłę, kiedy czuje, że to już za dużo, szukać kontaktu z przyrodą lub miejsc, gdzie tych bodźców jest znacznie mniej, by móc odpocząć. W trakcie pracy mogą zadziałać przerwy pięciominutowe co 25 minut lub obranie własnego systemu.

Na koniec dodam małą gwiazdkę. Przyczyny roztargnienia mogą być różnie. Nie muszą wynikać tylko z wysokiej wrażliwości. Wskazówki w artykule nie tyczą się wszystkich artystów, a z drugiej strony mogą przydać się nie tylko artystom. Każdy powinien szukać własnego sposobu. „Głowa w chmurach” jest ok o ile nogi są na ziemi.

Dziękuję za rozmowę!

*Korekta tekstu Dominika Szymańska